02.10.2014 r.

Wywiad z prezes COTY Polska, Moniką Rut.


INTUICJA TEŻ JEST WAŻNA   

Monika Rut jest prezesem i dyrektorem generalnym COTY Polska, czwartego co do wielkości koncernu kosmetycznego, działającego na rynku detalicznym w Polsce. W 2012 roku została wyróżniona przez dziennik „Rzeczpospolita”, jako jedna z najbardziej obiecujących kobiet w polskim biznesie.

 

Czy dobrym menedżerem trzeba się urodzić, czy może jest to kwestia nauki i doświadczenia?

Myślę, że jest to suma wrodzonych zdolności i zdobytego doświadczenia. Ważne jest, aby menedżer posiadał cechy, które umożliwiają mu wykonywanie pracy. Musi być odporny na stres, wyróżniać się samodyscypliną i posiadać dystans do siebie. Powinien umieć sam siebie motywować, wyznaczać sobie cele i konsekwentnie dążyć do ich realizacji. To pozwala formułować cele dla całej organizacji i motywować pracowników, pamiętając o tym, że w biznesie nie ma miejsca na działanie w pojedynkę – pracujemy w zespole i tylko razem jesteśmy w stanie osiągnąć sukces.

– Jak wyglądała Pani droga zawodowa, która doprowadziła Panią do zajmowanego obecnie stanowiska?

Karierę zaczęłam ponad 20 lat temu w dużym koncernie Unilever, gdzie zajmowałam się trademarketingiem. Lubiłam tą pracę i nie sądziłam, że kiedyś będę chciała zająć się marketingiem. Kolejną firmą, do której trafiłam, było Pepsico Foods Int., tam również pracowałam w dziale sprzedaży, jednak ścieżka kariery budowana była w ten sposób, że osoby, które chciały awansować, musiały przejść przez przynajmniej trzy różne działy w firmie. Zostałam więc oddelegowana do marketingu i okazało się, że znakomicie się w tym odnajduję. Gdy odeszłam z korporacji, zostałam wspólnikiem w niedużej agencji reklamowej. Było to bardzo wartościowe doświadczenie, ponieważ miałam okazję stanąć po drugiej stronie – już nie byłam zleceniodawcą, lecz realizowałam czyjeś zlecenia. Po kilku latach zaproponowano mi powrót do Unilevera, już do działu marketingu. Było to niezwykle rozwijające – miałam możliwość pracy nad produktem od początku do końca, od pomysłu aż do wprowadzenia go na rynek w Polsce i na świecie.

Gdy zaproponowano mi przejście do firmy Coty, uznałam, że warto podjąć wyzwanie, a praca tutaj da mi nowe możliwości rozwoju zawodowego. Przez trzy lata pełniłam funkcję dyrektora marketingu, po czym otrzymałam propozycję objęcia obowiązków dyrektora generalnego Coty Polska – i oczywiście ją przyjęłam.

– I dzięki temu od czterech lat zarządza Pani czwartą co do wielkości firmą kosmetyczną w Polsce, stanowiącą część potężnego międzynarodowego koncernu.

 Jestem swego rodzaju pośrednikiem między pracownikami a centralą, która znajduje się w Nowym Jorku i w Paryżu. Dla moich podwładnych muszę być buforem, osobą, która w motywujący sposób przekaże im otrzymywane otrzymywane z centrali informacje oraz wytyczne do działania. Z kolei w kontaktach z szefostwem musiałam nauczyć się sztuki dyplomacji i umiejętności negocjowania, po to, aby każde spotkanie przynosiło dla naszego polskiego oddziału jak najwięcej korzyści. A trzeba powiedzieć, że Polska jest ważnym graczem na międzynarodowej arenie – jeśli chodzi o sprzedaż i udziały rynkowe naszych kosmetyków, znajdujemy się w światowej czołówce.

– Pracuje Pani w wybitnie kobiecej branży – dla wielu kobiet praca z kosmetykami byłaby spełnieniem marzeń…

Dobry marketingowiec musi radzić sobie w każdej branży, ale rzeczywiście ta jest wręcz wymarzona dla kobiety. Makijaż, pielęgnacja, zapachy – i to wszystko na wyciągnięcie ręki! Mamy w Coty gigantyczne portfolio marek i kategorii, m.in. Rimmel, Astor, Adidas, Playboy, marki tzw. celebryckie: m.in. Beyoncé, Katy Perry, Lady Gaga, Beckham, a także marki prestiżowe: Balenciaga, Bottega Veneta, Calvin Klein, Chloé, Roberto Cavalli, Marc Jacobs, Davidoff. Mamy do czynienia ze znanymi światowymi projektantami mody, z gwiazdami. Możemy, a nawet powinnyśmy testować nowe produkty. Odkąd  jestem w Coty, wiele się nauczyłam jako kobieta – teraz świadomie potrafię wybierać kosmetyki czy to do makijażu, czy pielęgnacji. Wielokrotnie miałam okazję obserwować proces tworzenia perfum, od koncepcji po finalny produkt, i za każdym razem jest to ciekawe i cenne doświadczenie. Kobiety znakomicie odnajdują się w tej branży, chociaż pracuje z nami też wielu mężczyzn. Z moich obserwacji wynika jednak, że panie mają na tym polu lepszą intuicję.

– Czy to oznacza, że przedsiębiorca przyszłości będzie kobietą?

 Na pewno kobiet będzie w biznesie coraz więcej, ponieważ mają ogromny potencjał i wiele cech, których mężczyźni nie posiadają. Są obowiązkowe, solidne, konsekwentne, cierpliwe, mają dużo większą empatię, a także zdolność strategicznego myślenia. Dzielenie czasu pomiędzy pracę i życie rodzinne  wymaga od nich znakomitej organizacji. Myślę, że kobiety, które osiągnęły wysoką pozycję zawodową, naprawdę ciężko na to zapracowały, dobrze, że dostrzega się w nich coraz większy potencjał.

– Wspominała Pani o spotkaniach z gwiazdami przy okazji zawodowych projektów. Kto zrobił na Pani największe wrażenie?

 Najmilej wspominam czas spędzony z Halle Berry, którą mieliśmy przyjemność gościć w Polsce. To wielka gwiazda, aktorka światowego formatu. Jest przy tym przemiła, urocza i przepiękna! Miałam okazję poznać też Kylie Minogue, która okazała się niezwykle sympatyczna i pełna pozytywnej energii. Poznałam Kate Moss, która dla odmiany jest kompletnie zwariowana, spotkałam się z Beyoncé…
Jeśli chodzi o projektantów, za niesamowitą osobę uważam Marca Jacobsa. Jest wyjątkowy, pozytywnie „zakręcony” i bardzo kreatywny. Uczestniczy w procesie tworzenia zapachów od początku do końca. Angażuje się w pracę nad flakonami, opakowaniami, reklamami. W jednej z nich nawet sam wystąpił – była to kontrowersyjna, bardzo oryginalna reklama zapachu Bang.

– Praca w firmie o wiodącej pozycji na rynku jest na pewno bardzo ciekawa, inspirująca, ale też absorbująca. Jak wygląda Pani dzień? Czy jest jeszcze miejsce i czas na rozwijanie hobby, życie rodzinne?

 Jestem bardzo dobrze zorganizowana, co przy ogromnej ilości obowiązków, spotkań, prezentacji jest bardzo ważne. Dużo czasu poświęcam na to, żeby być fit. Codziennie rano ćwiczę jogę lub pilates. Po pracy razem z partnerem (Rafał Olbrychski – przyp. red.) chodzimy na spacery, jeździmy na rowerach. Daje mi to mnóstwo energii. Odkąd jestem prezesem, nie mam w zasadzie możliwości całkowitego „wyłączenia się” czy wyjazdu na wakacje bez komputera i telefonu. Staram się jednak, żeby urlop był jak najlepiej wykorzystanym czasem na odpoczynek. Od paru lat wspólnie z partnerem życiowym wyjeżdżamy do Indii. Jest to całkowicie inny świat, inni ludzie, z innymi problemami. To daje dystans do naszej rzeczywistości. W Indiach miałam okazję uczyć się jogi, medytować, znalazłam tam przyjaciół. Nauczyłam się radzić sobie ze stresem, poznałam techniki, które pomagają odzyskać spokój i równowagę. Na co dzień staram się zachowywać balans między życiem zawodowym i prywatnym. Jest to dla mnie niezwykle istotne i pilnuję tego także w ramach naszej firmy. Może dlatego ludzie tak lubią pracę w Coty. Mamy tu świetną atmosferę, dbamy o to, by każdy miał czas na życie rodzinne, na hobby, potrafimy doceniać pracowników. Jest to duża korporacja, ale o rodzinnej atmosferze.

– Co, jako doświadczony menedżer, doradziłaby Pani osobom rozpoczynającym karierę zawodową? Jak nią kierować, by osiągnąć sukces?

 Uważam, że warto próbować w życiu różnych rzeczy. Nie trwać w jednym miejscu, choćby zajmowana pozycja była bardzo wygodna. Nie bać się ryzyka. Trzeba też uzbroić się w cierpliwość i nie oczekiwać, że kariera potoczy się błyskawicznie. To, że pracowałam w sprzedaży, marketingu, w agencji reklamowej, że zdobywałam różne doświadczenia, teraz procentuje. Przeszłam przez wiele szczebli kariery, na każdym z nich doskonaląc praktyczne umiejętności. W ten sposób zdobywa się wiedzę, poznaje nowych ludzi, zawiera przyjaźnie, poszerza horyzonty.

Tekst JOLANTA ZAKROCKA